sobota, 15 czerwca 2013

Sęty-męty



16 komentarzy:

  1. Ze wpisu odnoszę, że jednak trochę jeszcze pijesz i że brak ci seksu.

    Dla mnie istnieje, niedościgniony ideał, ale cóż. Nie można mieć wszystkiego!

    Dekadentyzm też. Wszystko, co smutne, prawdziwe i o jałowości traktujące. Schopenhauera to swoim ojcem okrzyknę niedługo.

    Zaintrygowałaś mnie tym Podsiadło. Obejrzę. Ja myślę, że najlepszym odzwierciedleniem czy to poza, czy nie jest muzyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. odnoszę wrażenie* miało być. Ja mam jakieś dziury w mózgu, naprawdę.

      Usuń
    2. Czyli teraz nie brakuje ci seksu i już nie pijesz? Zaspokojenie potrzeb cielesnych i brak nałogów to chyba coś pozytywnego. Chyba, że to oznacza, że wygasły ci popędy...

      Nie nazwałabym ich abstrakcyjnymi, ale nigdy wcześniej tyle nie ważyłam (chyba że w podstawówce o.e.).

      Wszyscy mężczyźni mają strefy erogenne w odbycie. Bo prostata gdzieś tam głęboko jest. Czekaj, chcesz mi powiedzieć, że you enjoy seks analny?

      Właśnie obejrzałam go u Kuby. Ten wyciągnięty sweter i sposób bycia mnie rozczulił. Płytę za chwilę zamierzam przesłuchać.

      Usuń
    3. Ej, to jesteś na najlepszej drodze do stania się światowej klasy artystką!

      47 kilogramów to nie tak mało. Ale jestem naprawdę niska, więc niech cię ta liczba tak znów nie szokuje. Od małego zaś byłam kotletem przy kości, nie to że byłam chuda, potem nagle przytyłam i teraz znów wracam do wagi. Całe życie pączuszek.

      Ja nie wiem czy kogoś, kto czerpie przyjemność z posiadania czegoś w tyłku od razu można nazwać gejem. Nie każdy z nich chciałby, by to drugi chłop mu coś wsadzał i niekoniecznie to musiałby być penis. Ale miło by było, gdyby faktycznie wszyscy byli gejami </3.

      Płyta przyjemna, ale nie wiem, czy zagości dłużej w moich głośnikach. Chyba bardziej rozczula mnie on sam, niż jego muzyka.

      Usuń
    4. Wolę pozostać egocentryczką i przynosić korzyść dla samej siebie. I tak się wystarczająco nienawidzę, a osiągnięcie właściwej figury może cokolwiek to zmienić.

      Eeeee tam, tu chodzi tylko o ich prostatę, która, gdy się ją dotknie ponoć dostarcza niewyobrażalnej przyjemności. To taki ich punkt G. Czyli generalnie: dotykanie prostaty -okej, ale dotykanie prostaty przez innego facet i to jego penisem - niekoniecznie.

      Usuń
    5. Nikt z realnego świata nawet by się nie domyślił, że mam/mogę mieć depresję. :D. Udawanie, że jest okej: level master.

      Usuń
  2. O matko <3 Wprawiłaś mnie w pozytywny nastrój :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zagadka dla humanisty. Co autor miał na myśli?
    Pierwsze zdjęcie może przedstawiać paragon. To, że jest pognieciony, przywołuje na myśl motywy: vanitas vanitatum - papier jest marnością, niczym wartym uwagi, może się pogiąć, zniszczyć - oraz non omnis moriar - odbiorca przeminie, autor przeminie, ale paragon zostanie (choć zależy to od warunków, w których jest przechowywany).
    Język jest minimalistyczny, choć da się zauważyć środki wyrazu artystycznego. Są nimi epitety ("paragon fiskalny", "ul. Wrocławska", "łączna kwota", "Sprzed. opodatk."), które wpływają na uplastycznienie obrazu. Warto zauważyć, że w tekście występuje wiele skrótów, które są aż nazbyt czytelnym znakiem tego, co autor chciał przekazać - wyższość treści nad formą. Słowa, których nam szczędzi, prowokują czytelnika do myślenia, łączenia faktów i snucia refleksji dotyczących życia. W utworze jest wiele cyfr. Być może mają dla autora znaczenie, nie jest to jednak istotne dla interpretacji dzieła. Są one przykładami przenośni. W metaforyczny sposób autor ukazuje, co dzieje się ze światem. Ponad 60 (słownie: sześćdziesiąt) cyfr w tak krótkim utworze robi na czytelniku oszałamiające wrażenie. Początkowo gubi się on, później jednak zaczyna zastanawiać się nad sensem życia i nad tym, w którą stronę zmierza ludzkość, oraz że wartość liczb jest większa niż wartość słów. Być może odnosi się on do materializmu - nie widzimy tu jednak jego jednoznacznego potępienia. Autor nie mówi nic wprost, liczy na aktywnego czytelnika, który dojdzie do odpowiednich wniosków. Na odniesienie do materializmu wskazuje też pierwszy wers utworu - Biedronka "Codziennie niskie ceny". Wyraża to ból poety nad tym, że ludzie są nastawieni na zysk oraz że wartości, które każdy powinien mieć, są coraz mniej cenne. Można stąd wywnioskować, że autor odczuwał ból świata - tzw. weltschmerz.
    Użycie tylu cyfr wymaga dłuższego pochylenia się nad tą kwestią. Warte zauważenia jest, że autor jedynie 2 razy zastosował cyfrę 6. Ma to swoje głębokie znaczenie religijne. Można wywnioskować, że choć wiele razy zostały użyte cyfry 3 i 7, które mają niekwestionowane znaczenie w chrześcijaństwie i judaizmie (tylko 7), autor był satanistą. Nie chciał się zdradzać, używając potrojonej szóstki - znaku szatana - ale niewiele brakowało, by to zrobił.
    Wnioski: autor był samotnikiem (ludzie, którzy nie są samotni choć po części, nie mają go) cierpiącym na weltschmerz, satanistą i ascetą (potępiał materializm). Fakt zakupienia dwóch butelek t e g o s a m e g o wina można interpretować, jakoby autor miał skłonności homoseksualne.
    Jeden paragon - tyle treści.
    Co przyszła pani magister filologii polskiej postawi za taką interpretację?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś moim Jezusem.

      Usuń
    2. I dobrze, że tak nie piszesz, bo mój stosunek do Jezusa mniej więcej znasz i wiesz, że nie chciałabym robić Mu konkurencji. Wielbić mnie, owszem, możesz. Miło mi zakomunikować, że jesteś pierwszą osobą, która mnie wielbi. Z tej okazji składam serdeczne gratulacje i podziękowanie. I Cię lubię - tak to sobie piszę, nie wiem nawet dlaczego, po prostu jakoś stwierdzam, przemyślenie takowe mam, to co se będę żałować, o!

      Usuń
    3. Nie mówię, że mi się zachciewa, a że lubię i jest to ode mnie zgoła niezależne, wybacz.
      Wizja tłumu chcącego mnie dotknąć... Cóż, jeśli faktycznie jest piękna - to tylko dla Ciebie. ;) Pomysł z kościołem pod moim wezwaniem też nie podoba mi się, bo nie lubię rozgłosu. Gdyby to miała być skromna sekta, to może, może... W każdym razie Jezusa polecam.

      Usuń
    4. Prośbę Twą spełnię z radością.

      Co do metaforyki - nie ma tam żadnych metafor, a złośliwie doszukuje się pewnie Twój umysł przesiąknięty wydzielinami niechlubnej umiejętności, jaką jest analiza/interpretacja tekstu czytanego. Polonista wszędzie widza drugie dna, a to opis skromny psa jest. Przyznaję jednakowoż, że założenie ogólne - że o coś żywego chodzi - słuszne bardzo.

      Usuń
    5. Dumna jestem z Ciebie bardzo i cieszę się niepomiernie. Eee tam, no gdzież dzięki mnie. Ty się uczyłaś + Jezus nie jest taki zły. ;)

      Usuń
  4. Amarena. Wino dla desperatów na skraju przepaści.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co jest piętro niżej od piekła?

    OdpowiedzUsuń
  6. Oooo :) Piękny fragment :)

    OdpowiedzUsuń